SEO i e-marketing

Własne zaplecze stron internetowych – kilka porad dla początkujących pozycjonerów – część 2

W części drugiej poradnika na temat tworzenia własnego zaplecza pozycjonerskiego skupimy się już konkretnie na wybranych rodzajach stron, które mogą posłużyć nam za dobre przekaźniki ruchu, z których to odnośniki będą posiadały dużo lepszą wartość aniżeli pozyskane w zwyczajny, nienaturalny sposób. Zakładam też, że posiadamy wiedzę z poprzedniego wpisu, czyli wiemy: jak wybierać domeny, gdzie umieszczać strony i czego nie robić, jeżeli zależy nam na skutecznym pozycjonowaniu witryny.

Chciałbym dodać jeszcze, że oprócz różnych adresów IP (które i tak często kierują na ten sam serwer) jest kolejny wazny element – adresy DNS. Nie powinny należeć do jednego usługodawcy. Za tę uwagę dziękuję naszemu czytelnikowi, który podpisał się jako MPromo.

Jak już niejednokrotnie podkreślałem, podczas wymiany linków pomiędzy witrynami najważniejsze jest, aby zachować ich spójność tematyczną. Co jednak ważne – strony nie mogą być kopiami samych siebie. Chodzi tu bardziej o wzajemne uzupełnianie się.

No dobrze, pewnie już w tej chwili zdajecie sobie sprawę, że utworzenie choćby trzech, czy czterech nowych serwisów, niekoniecznie bardzo rozbudowanych, to i tak proces, który wymaga niemałego zaangażowania z naszej strony. Nie wystarczy kupić domeny, miejsce na hostingu, zainstalować kilku systemów zarządzania treścią i pozostawić witryn na łaskę samych siebie. Najważniejszym ich elementów jest przecież content. A więc skąd brać ową treść na tematyczne zaplecze? Jest na to kilka sposobów.

Kupowanie treści

Jeżeli tylko pozwalają nam na to finanse i przeznaczony na rozwój witryny budżet, możemy zlecić pisanie treści profesjonalnym copywriter’om. O ile takie usługi mogą nie należeć do najtańszych, na pewno się nam zwrócą w najbliższym czasie. Dobrze napisany, unikalny tekst jest świetnym kąskiem dla wyszukiwarek internetowych. A co jeśli nie chcemy wydawać kolejnej, dużej sumy pieniędzy na autorów treści? Możemy skorzystać z tańszych odpowiedników (czyt. studentów ;-)), wybrać artykuły z tzw. Presell Page (lecz te jednak z reguły nie będą unikalne oraz znajdziemy w nich masę linków, które jesteśmy zmuszeni pozostawić) lub poświęcić swój czas na…

Samodzielne tworzenie contentu

W tym przypadku możemy świetnie dopasować teksty do specyfiki naszej witryny głównej, którą chcemy przecież skutecznie wypozycjonować. Strony zapleczowe nie muszą być wielkimi encyklopediami wiedzy. Wystarczy kilka, kilkanaście wpisów i późniejsze dodawanie ich co jakiś czas, nawet pojedynczo, a efekt może być naprawdę zaskakujący. Kluczem jest efektywne umiejscawianie linków w treści. O szczegółach ich rozmieszczania opowiem już bardziej dokładnie w części trzeciej. Na tę chwilę wspomnę jednak, że nie wskazane, a wręcz zabronione, jest łączenie ze sobą wszystkich witryn jakie posiadamy.

Zbieranie wpisów z kanałów RSS

Najmniej lubiany sposób na pozyskiwanie treści przez właścicieli wielu tematycznych stron, z których są one pobierane – co zrozumiałe. Sam często spotykam się z witrynami, które po prostu kopiują wiele naszych wortalowych artykułów, ściągając je z ogólnodostępnych kanałów RSS. Tak czy inaczej jest to jakaś metoda. Czy etyczna? Pozostawiam osąd Wam samym. Dzięki podpięciu kilku kanałów RSS możemy w bardzo szybki sposób wyposażyć się w sporo artykułów i, co więcej, nasza strona będzie aktualizowała się zupełnie sama. Gdzie haczyk? Oczywiście treści, które u nas się znajdą wystąpiły już gdzieś indziej (na stronach źródłowych), co nie zbyt dobrze o nas świadczy. Pomimo wielu wad, bardzo często spotkać można takie witryny-duchy, które żyją własnym życiem, przechowując zbieraninę treści, będących magazynem dla linków do pozycjonowanej strony głównej.

Nagrywanie filmów wideo

Serwisy typu YouTube czy Vimeo mogą być świetnymi promotorami. Najlepsze w nich jest to, że nie musimy martwić się o żaden skrypt, domenę, czy hosting. Tworzymy poradnik wideo, odpowiednio go opisujemy, linkujemy opisy czy informujemy użytkownika komunikatami wyświetlanymi na ekranie. Rzecz jasna, filmy publikowane na takich stronach muszą nieść ze sobą jakiś przekaz lub przyciągać w inny sposób, w zależności od rodzaju pozycjonowanej witryny. W dobrym tonie jest stworzenie dobrego spojlera, którego rozwinięcie znaleźć można na naszej stronie. Jeżeli będziemy w stanie zaciekawić czytelnika (czy w tym przypadku – widza) prezentowaną treścią, istnieje duża szansa, że z chęcią kliknie w odnośnik prowadzący wprost do nas. Co nam to daje? Jesteśmy indeksowani nie tylko w wyszukiwarkach tekstowych, ale też w wyszukiwarkach wideo. Dwa różne źródła są z reguły lepsze niż jedno.

Prowadzenie forum tematycznego

Według mnie nie ma lepszego sposobu na pozyskanie stałego ruchu, jak stworzenie dobrze prosperującego forum, które tematycznie zgadzać się będzie z pozycjonowaną stroną. W tym wypadku można się nawet ujawnić, bo nie chodzi nam o anonimowe odsyłacze, lecz o wypromowanie własnej osoby, jako znawcę poruszanych treści, zbudowanie zaufania naszych potencjalnych, przyszłych klientów czy po prostu kreowania naszej marki w sieci. Nie raz możemy spotkać osoby, które przyzwyczają się, że ktoś pomógł im na takim forum, zapamiętują go i nawet jeśli w przyszłości przyjdzie im zapłacić za daną usługę czy produkt, mają większą pewność, że spełni on ich wysublimowane wymagania. Oprócz powyższych zalet jest jeszcze jedna, oczywista. Tak jak to było w poprzednich typach stron zapleczowych, nadal jest to świetne miejsce na linkowanie.

Galerie zdjęć

Były już filmy, więc dlaczego by nie wykorzystać potencjału grafiki? Wiele osób o tym zapomina, ale poszukując zdjęć w sieci, wyszukiwarki bardzo często przekierowują nas na witryny, na których owe zdjęcia się znajdują. Dla przykładu, jeśli prowadzimy chociażby warsztat samochodowy, dobrym pomysłem jest fotografowanie każdego przypadku uszkodzonego auta i opisywanie go na stronach-galeriach. Tak samo możemy robić, kiedy prowadzimy każdy inny biznes. To nasza w tym głowa, w jaki sposób dotrzemy do przyszłych czytelników. Dobrze otagowane i oznaczone elementy graficzne i wstawki w postaci odnośników powinny naprawdę wiele zdziałać.

Matematyczny łańcuch Markowa

Już z góry mogę powiedzieć, że nie polecam takiego sposobu manipulacji wyszukiwarkami (bo czym innym jest SEO). Czym jest wspomniany tytułowy łańcuch Markowa? Jest to metoda, która pozwala na „magiczną” zamianę istniejących już artykułów na takie, które z pozoru wydają się być unikalne i jedyne w swoim rodzaju. Spotkałem bardzo wiele tego typu „mieszarek” contentu, widziałem kilkanaście prób zlecania stworzenia takowych programów, ale nigdy się do tego nie przekonałem. Dlaczego? Słowa w takich wpisach są zastępowane najczęściej ich synonimami, które nie zawsze przeważnie pasują do reszty. Czytając taki zmieniony artykuł bez problemu zdajemy sobie sprawę, że trafiliśmy do śmietnika. Na szczęście wyszukiwarki coraz lepiej radzą sobie z rozpoznawaniem takiego rodzaju spamu. Pomimo, że metoda ta nie jest przeze mnie polecana, pomyślałem, że jednak warto o niej chociażby wspomnieć, ze względu na jej naprawdę sporą popularność.

Podsumowanie części drugiej

Żywię ogromną nadzieję, że powyższe, zaprezentowane przeze mnie przykłady pozostaną Wam w pamięci i nie raz posłużą jako dobry fundament, będący solidną dawką wiedzy i pomysłów podczas budowania własnego zaplecza tematycznego. Pamiętajcie jednak, że jak na razie nie doszliśmy do sedna sprawy, którą chciałem tak naprawdę poruszyć, a mianowicie – sposobów pozycjonowania takiej siatki stron. Samo jej posiadanie w 75% nie przyniesie nam tak wielu zmian, ilu chcielibyśmy oczekiwać w wynikach wyszukiwania. Dopiero ogólna optymalizacjia witryn, odpowiednie ich połączenie i przemyślane propagowanie będzie kluczem do sukcesu. O tym jednak przeczytacie w części trzeciej, ostatniej, która przewidziana jest na dzień jutrzejszy.

Grafika: FreeDigitalPhotos.net

komentarze 4

  • Awatar
    Piotr Nalepa

    28 sierpnia 2013 13:39

    czekam z niecierpliwością ;)

    Odpowiedz
    • Awatar
      Michał Kortas

      28 sierpnia 2013 20:26

      Dzięki, Piotrek :) Jutro o 12:00 opublikuję ostatnią część. Mam nadzieję, że dobrze się czyta.

      Odpowiedz
  • Awatar
    Łukasz

    29 sierpnia 2013 13:53

    Ciekawa garść informacji. Na pewno się przyda. Widzę, że jest kolejna część, więc szybko biegnę czytać dalej :)

    Odpowiedz
  • Awatar
    Sebastian Jakubiec

    1 września 2013 23:01

    „Jak już niejednokrotnie podkreślałem, podczas wymiany linkówpomiędzy witrynami najważniejsze jest, aby zachować ich spójność tematyczną.”

    Tutaj jedna uwaga, by pod żadnym pozorem nie łączyć wszystkich posiadanych serwisów w jeden wielki krąg – łatwo namierzyć, i polecą wszystkie jak domino :)

    Odpowiedz

Zostaw odpowiedź