http://i62.tinypic.com/2kho5k.jpg
Zapraszam serdecznie. K
]]>responsive — reagujący — strony reagujące na medium. jak? przez przystosowanie się.
Doszedłem do wniosku, że nie będę na siłę stosował nowego terminu — pozostanę przy RWD (bo chyba był pierwszy, a w każdym razie jest popularniejszy).
Poza tym jakoś nie widzę tego, by projektant mógł zdecydować czy chce robić AWD czy RWD, bo to zależy tylko od treści strony.
A może za głupi na to jestem.
PS. za to czepiam się kiedy ktoś stosuje terminy xhtml i html5;)
]]>Natomiast ja nie chcę się kłócić. Chciałem tylko zaznaczyć, że fajnie by było gdyby używano w miarę precyzyjnych pojęć do opisu rzeczywistości (semantyka:)
A co do go genezy to pewnie masz rację – skoro efekt jest zbliżony to mało kto przejmował się nazwami.
Tak na koniec. Wydaje mi się jednak że RWD w znaczeniu z artykułu jest chyba bliższe seru dewelopera ;) Bardziej jakoś tak naturalnie to wychodzi…
]]>Jak dla mnie niepotrzebna kłótnia o nomenklaturę: strona ma działać na jak największej liczbie urządzeń (nie mówię „na wszystkich”, bo pewnie na jakiejś nowej lodówce Samsunga nie zadziała ;)) i… tyle. A jak to zostanie osiągnięte, to już de facto nie ma takiego znaczenia. Dlatego zamiast kłócić się i debatować czym jest AWD a czym RWD, proponuję mówić po prostu o GWD – Good Web Design ;)
>Niestety jeśli projektowanie graficzne ma mieć kontrolę nad całym procesem podejście elastyczne w postaci projektowania stron responsywnych jest bardzo trudne.
Zwłaszcza jeśli klient stwierdza, że layout przystosowany pod Full HD jest doskonałą bazą dla mobile first…
>Dodać warto, że pod określeniem ‘fluid layout’ powinno się rozumieć stosowanie nie tylko procentowego grida, ale również relatywne jednostki wielkości czionek, elastyczne zdjęcia i filmy.
Problem polega na tym, że coś takiego jak „relatywna wielkość czcionki” (a może lepiej powiedzieć fontu? Ostatnio mnie za to zbesztano ;)) nie do końca istnieje. W teorii dla wszystkich przeglądarek domyślnie 1rem to 16px, ale… to nie jest nigdzie ustandaryzowane. W specyfikacji napisano, że domyślna wielkość czcionki to „wielkość średnia” (cokolwiek to znaczy), nie mniejsza niż n (które też nie jest dokładnie określone!) – dodatkowo wartość ta jest możliwa do zmiany przez użytkownika. Innymi słowy: oparcie całości typografii na samych relatywnych wielkościach czcionki może się nam odbić czkawką (co prawda w przypadkach rzadkich, ale zawsze). Stąd powiedziałbym inaczej: określiłbym na sztywno główny rozmiar czcionki (dla :root czy html) a na całej reszcie strony stosował jednostki relatywne. Może jest to pewne złamanie absolutnych zasad fluit layout, ale IMO jest to złamanie pozytywne ;) Tym bardziej, że przeglądarka i tak wszystko przelicza na piksele a jedyne, co robimy, to podajemy jej dokładną wartość jako bazę dla tych kalkulacji.
>breakpoint(punkt łamnia w wolnym tłumaczeniu)
Brzmi jak diagnoza chirurgiczna… ;) Nie lepiej „punkt zwrotny”? A najlepiej – po prostu breakpoint!